Sunday, December 14, 2008

Potworne potworne potworne zycie…

Posypalo sie, duuuzo sie posypalo. Z Potworem nie uklada sie tak jak powinno. Zwiazek na odleglosc jest bardzo ciezki do zniesienia… pojawil sie strch i obawa czy on nie znajdzie sobie zaraz innej, czy ktos sie nie zasadzi na niego i nie zabierze mi go w chwili chwilowego kryzysu. Odchodze od zmyslow bo on jest calym moim swiatem…
nie mam nawet sily napisac nic konstruktywnego… kiedys wroce
Posted by Little-Dreamer in 17:11:46 | Permalink | Comments (6)

Monday, November 24, 2008

Dziecko… prawie we mgle

Musze przyznac, ze ostatnio czuje sie jak dziecko. Paskudne i rozkapryszone. Dziecko, ktore upatrzylo sobie zabawke na najwyzszej polce i krzyczy “chce!”. Dziecko, ktorego ukochana zabawka popsula sie i chcialoby, aby ktos cofnal czas, ktos naprawil by bylo jak dawniej. Dziecko, ktore nie wyobraza sobie zycia bez misia, ktorego ma od lat. Dzieko, ktore chcialoby sie schowac za mamina spodnica i przeczekac zly czas, czas niepewnosci. Chcialabym, by ktos podszedl poglaskal po glowce i z pelna wyrozumialoscia powiedzial, zebym nie martwila sie i ze wszystko dobrze sie skonczy…

Niestety… choc nie wszyscy to widza… jestem dorosla… moze tego nie widac, moze nie zachowuje sie tak jak przystalo, moze nie jestem dostatecznie powazna i jestem rozpuszczonym dzieckiem gdzies w srodku… ale mimo wszystko jestem dorosla. Dzis kolejny raz w ciaguostatnich dwoch tygodni uslyszalam komplement… dzis ja do pani powiedzialam “grzaniec” a ona do mnie “dowod”. Ostatni dialog tyczyl sie zwiazkow dowodowyh piwa. Przyzwyczailam sie, ze tak jest… dlatego jedna rada na przyszlosc…. pamietajcie…

“Nie ma upojnej nocy bez dowodu”

A wszystko przez to, ze drinka “upojna noc” nie sprzedano mi poki nie okazalam dowodu :) Bo jak na grzeczna dziewczynke przystalo nie wypada mi tu napisac, ze marzy mi sie upojna noc z… (a tu pojawic powinny sie pewne literki… bo Dreamer monogamiczna w swoich marzeniach na pewno nie jest)

Posted by Little-Dreamer in 21:30:27 | Permalink | Comments (3)

Tuesday, November 18, 2008

Potwornie ciemne chmury…

No i masz babo placek… Potwor byl i juz go nie ma… a uczuc pozostawil po sobie wiele i do tego mieszanych. Nie bylo latwo, milo i przyjemnie… czy bedzie lepiej czas pokaze, ale poki co tydzien w duzym skrocie…
1. Pracuje na 2 etaty… tak sie czuje bo robic powinnam swoja prace a do tego prace K, bo to ona powinna zajmowac sie swiezynka, ale niestety swiezynka spadla na mnie i mam urwanie glowy.
2. Knuje i kombinuje wiec jesli ktos ma pomysl na niebanalny prezent gwiazdkowy dla mojego Potwora to zapraszam.
3. Zamierzam spotkac sie z D… – trzymajcie kciuki bym nie dala mu w pysk ;)
4. Mam chwilowy spokoj od R wiec bede sie cieszyc i juz nie bede zapeszac.
5. Wroce wkrotce jak odespie Potworny tydzien :)
Pozdrawiam
Posted by Little-Dreamer in 18:42:32 | Permalink | Comments (7)

Sunday, November 9, 2008

Ciemne chmury zasnuly niebo Dreamer

Jestem, ale wraz z jesienia pojawily sie ciemne chmury na moim niebie. Nie wiem czy jest cos co moze je przegnac czy tez nie… Moze tylko czas, a moze jednak zdarzy sie cos niesamowitego i chmury uciekna w sina dal. Trzeba wierzyc.

Telenowela zostaje zawieszona, badz jak kto woli zdjeta z anteny ze wzgledu na watki niemoralne. I to ze w Dreamer obudzily sie dziwne, nieznane dotad instynkty. Dreamer, ktora glosno mowila, ze malzenstwo to sciema, ze ona tego nie potrzebuje, ze moze kiedys, ale nie za szybko i pewnie juz kilka lat po tym jak bedzie miala dziecko bo wtedy bedzie ten papierek mial jakis sens i cos bedzie dawal… Dreamer miewala przeblyski, ale tylko przeblyski checi wdziania bialej sukienki. Te checi byly po prostu kolejna fanaberia i nowym watkiem rozluzniajacym. Ostatnio jednak nie jest to watek rozluzniajacy i nie jest to tylko fanaberia. Jest to ciag przemyslen i wydarzen tych bardziej i tych mniej przyjemnych tez. Tak czy siak, nie zaglabiajac sie za bardzo… Dreamer zachcialo sie wydac za meza. Niestety jak wiekszosc planow Dreamer, ten tez zdaje sie byc w tej chwili skazany na porazke. Mimo 3,5 roku spedzonych z Potorem… nic nie wskazuje by mial on jakakolwiek chec oswiadczenia sie i spedzenia z Dreamer reszty zycia… Potwor ostatnio jest dosc zdeterminowany w kierunku rozstania sie z Dreamer. To jedna z warstw ciemnych chmur na niebie.

Druga warstwa bedzie juz fanaberia i opisze ja dosc wprost i chyba wyplynie to z mojej bardziej meskiej strony. Otoz, jak typowy samiec myslacy o jednym ubolewam iz Russell Brand zakonczyl swoja przygode i program radiowy, ktorego sluchalam wiernie co tydzien czym uniemozliwil mi przezywianie wielokrotych orgazmow powodowanych miedzy innymi smiechem w sobotnie wieczory… a te wieczory potrafily trzymac mnie przy zyciu przez reszte tygodnia do nastepnego razu :) Mam nadzieje, ze niebawem Russelll znow bedzie dostepny dla mnie tutaj i ze znow bedzie mi czasem dobrze ;)

Ciemnych chmur warstwe trzecia zaciagneli nade mna panowie. Kilku panow… pan D, W, P i R wystapili w rolach glownych, role drugoplanowe naleza do innych literek alfabetu ;) Ostatnio na tapecie moich mysli ku pewnemu zaskoczeniu jest pan W. Dawno go tam nie bylo, przez chwile myslalam, ze sie wyprowadzil na dobre, ale niestety tak sie nie stalo. W to dluga historia i niezly kawalek mojego zycia. Poznalismy sie ponad 10 lat temu, ale nic nie wskazywalo na to, ze to wszystko tak sie ulozy. Sytuacja nabrala innych barw jakies 7 lat temu… i od tego czasu wiele sie dzialo, ale glownie Dreamer kaszanila wszystko co moglo miec wplyw na to, ze dzis nie zalowalaby. Te 7 lat mijalo powoli choc dzis wydaja sie dwoma chwilami. Pierwsza – niepewna, pelna emocji, leku, ale i pozytywnych odczuc. Druga – walka by uwolnic sie od W, przestac go idealizowac i przestac kochac.Dlugo o tym ostatnio myslalam, rowniez ze wzgledu na D, ktory jakos glupio powiazal swoje pojawienie sie w moim zyciu z historia o W. I … chyba nastapila kolejna chwila, trzecia, ktora… wlasnie… ktorej jeszcze nie potrafie zdefiniowac, ale wiem ze sporo maci w moim zyciu. Chcialabym by bylo inaczej. W tej jednej emocjonalnej sytuacji chcialabym moc cofnac czas.
Panowie P i R odegrali nieco inna role. Pan P rozczulil mnie ostatnio przy pomocy wiadomosci tekstowej zwanej sms. Sprawil, ze swiat nabral barw i moje ego podskoczylo, ale rowniez uswiadomil, ze jakby nie patrzec Dreamer zla kobieta jest. A R… wrecz przeciwnie tym samym medium dobil i sprawil, ze poczulam sie bardzo zle, bo ja w taki sposob nie potraktowalabym nawet k…

I ze wzgledu na wszelkie powyzsze jak i te nie opisane… Dreamer liczy na wsparcie w powrocie do szeroko pojetej dreamerowej rownowagi.

Posted by Little-Dreamer in 16:35:00 | Permalink | Comments (7)

Saturday, November 8, 2008

Znalazlam sobie nowe miejsce…

Witam,

Wydaje mi sie, ze udalo mi sie po dlugich poszukiwaniach znalezc swoje nowe miejsce w sicie. Byloby milo gdyby wraz z nim pojawilo sie troche nowego swiatla w moim zyciu a nie ciagle zasnuwajac horyzont czarne chmury. Mam tez nadzieje, ze spodoba Wam  sie tutaj i ze tu tez bedziecie mnie odwiedzac.
Blog na www.little-dreamer-2.eblog.pl jeszcze chwile bedzie istnial pewnie nim odchlan wirtualna go nie pochlonie a ja sprobuje jakos go zachowac i tu przeniesc.

To tyle po przeprowadzce… wiecej niebawem:)

Posted by Little-Dreamer in 16:39:24 | Permalink | Comments (6)